Z radością prezentujemy kolejną porcję radzyńskich słów i wyrażeń, które trafiły do nas dzięki niezawodnemu Andrzejowi Kowalskiemu. Dzięki niemu możemy odkrywać lokalny język, który barwnie opisuje codzienne życie w naszym mieście. Oto wybrane hasła...
przyszpilić – unieruchomić;
deszczówka – foliowa składana osłona chroniąca ondulację damy przed deszczem;
sztanca – przyrząd do wycinania lub wytłaczania wzorów;
rezać – wycinać, ciąć;
przekomarzać – żartobliwie drażnić się;
prześpiegi – zwiad przed oficjalnymi zaręczynami;
roić – przychodzić do głowy;
zalupany – obesrany przez ptaki;
cacuszko – coś delikatnego i pięknego;
tłuścioch – grubas;
łajać – strofować;
na bakier – na ukos, krzywo;
rozsiadać się jak kwoka na jajach – zajmować całą przestrzeń;
chrąchać – pokaszliwać;
do usranej śmierci – robić coś długo i bez przekonania;
wylecieć na zbity pysk – bezwzględnie i stanowczo, bezpowrotnie;
goły leon – gumoleum;
co nagle, to po diable – pośpiech to zły doradca;
diabli nadali – coś przyszło znikąd i stwarza problem;
zasypać gruszki w popiele – nie zaniedbywać pilnych spraw.
Każde z tych słów to mała perełka lokalnej mowy, pełna humoru, praktyczności i kolorytu, który wyróżnia Radzyń Podlaski na tle innych miast. Niezależnie od tego, czy chodzi o codzienne czynności, żarty towarzyskie, czy pilne sprawy, radzyńszczyzna potrafi precyzyjnie i obrazowo wyrazić myśli.
Jeśli macie własne słowa lub wyrażenia z naszego regionu, które chcielibyście podzielić z innymi, piszcie do redakcji – nasz słownik radzyńizmów wciąż rośnie!
Fot. Robert Mazurek
Komentarze obsługiwane przez CComment