Do redakcji „Kocham Radzyń Podlaski” trafiła kolejna wyjątkowa lista lokalnych powiedzeń i słów, które przez lata funkcjonowały w codziennej mowie mieszkańców Radzynia i okolic. Ich autorem i zarazem pasjonatem lokalnej gwary jest niezastąpiony Andrzej Kowalski, który - jak sam podkreśla - zebrał je z żywej mowy starszych pokoleń. Choć część z nich wciąż od czasu do czasu „pada” na ulicy czy w sklepie, wiele zaczyna już brzmieć archaicznie. Wszystkie jednak mają w sobie niepowtarzalny charakter.
Przedstawiamy pełną listę wraz z krótkimi komentarzami – aby każdy mógł poczuć klimat radzyńskiej mowy.
Ni z gruchy, ni z pietruchy – nagle, bez zapowiedzi; klasyczne powiedzenie, które równie dobrze mogłoby trafić do słownika humoru ludowego.
Bojaźliwy – strachliwy; jeden z tych wyrazów, które w Radzyniu wciąż trzymają się mocno.
Chlipać – cicho płakać; określenie bardzo obrazowe, oddające charakterystyczne „pociąganie nosem”.
Dziabnąć – ugryźć; zwykle chodzi o lekkie, szybkie ukąszenie, także przez dziecko lub zwierzę.
Chichrać – śmiać się po cichu; coś pomiędzy chichotem a śmieszkowaniem po kątach.
Judzić – intrygować, podpuszczać; słowo używane częściej w żartobliwym kontekście.
Zrugać – porządnie sklnąć; ostra reprymenda bez owijania w bawełnę.
Wyleniały – łysawy; określenie trafne i mocno potoczne.
Skwaszony – markotny, niezadowolony; stan bliski „kwaśnej minie”.
Łomotnąć – walnąć, mocno uderzyć; najczęściej używane w sytuacjach nagłych i hałaśliwych.
Obsobaczyć – obrzucić kogoś wyzwiskami; jedno z najbardziej dosadnych słów na liście.
Kiecka – spódnica; słowo popularne jeszcze kilkadziesiąt lat temu, dziś rzadziej słyszane.
Wykaraskać się – wyjść z trudnej sytuacji; często „cudem” albo dzięki sprytowi.
Zamalować w cymbał – uderzyć w twarz; wyrażenie tyleż humorystyczne, co obrazowe.
Dostać wciry – otrzymać solidne lanie; w dawnych czasach – wychowawcza klasyka.
Szczun – szczeniak; młody, narwany chłopak.
Buzować – palić się, intensywnie płonąć; często o ognisku lub piecu.
Każdy z tych wyrazów i zwrotów stanowi część lokalnego kolorytu. Jedne bawią, inne zaskakują, ale wszystkie pokazują, że język Radzynia jest niezwykle żywy i pełen charakteru. Dzięki takim pasjonatom jak Andrzej Kowalski można go nie tylko utrwalić, lecz także przypomnieć młodszym pokoleniom, że na naszej ziemi mówiło się kiedyś nieco inaczej - i z dużą dawką humoru.
Zachęcamy czytelników do przesyłania kolejnych radzyńskich słówek i powiedzeń. Być może stworzymy wspólnie największy słownik lokalnych wyrażeń w regionie.
Komentarze obsługiwane przez CComment