
Dokładnie dwa lata temu - 14 kwietnia 2024 roku - na Skwerze Podróżników w Radzyniu Podlaskim wydarzyło się coś, co miało stać się symbolem nowej energii miasta. Inauguracja Szlaku Radzyńskiego Niedźwiadka przyciągnęła tłumy mieszkańców – dzieci, rodziców, seniorów. Była radość, była ciekawość, była nadzieja. Pierwsza figurka - Niedźwiadek Podróżnik - stanęła dumnie, zapowiadając początek atrakcyjnej, nowoczesnej formy opowiadania o mieście.
Dziś, po dwóch latach, zamiast szlaku mamy jedną samotną figurkę… i zmarnowaną szansę.
Jako dyrektor Radzyńskiego Ośrodka Kultury byłem inicjatorem tego projektu. Nie był to pomysł oderwany od rzeczywistości - podobne szlaki działają w wielu miastach Polski i Europy, przyciągając turystów, angażując mieszkańców i budując lokalną tożsamość. To sprawdzony model promocji, edukacji i integracji. Radzyń miał wszystko, by dołączyć do tej ligi.
Idąc za ciosem, zamówiłem kolejną figurkę - Niedźwiadka Skrzypka, dedykowanego wybitnemu artyście, urodzonemu w naszym mieście - Karolowi Lipińskiemu. To miał być kolejny krok, naturalna kontynuacja dobrze przyjętej inicjatywy.
I wtedy wszystko się zatrzymało.
Nowy burmistrz, Jakub Jakubowski, postanowił… schować Skrzypka. Dosłownie. Figurka, która mogła już od dawna cieszyć mieszkańców i turystów, trafiła do szafy (tutaj zgaduję). Bez wyjaśnienia, bez planu, bez refleksji. Przez dwa lata nie znalazł się ani czas, ani chęć, by ją ustawić. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi tu o brak możliwości, lecz o brak woli.
Jeszcze bardziej zaskakujące są tłumaczenia. Moja następczyni w ROK publicznie ubolewała nad rzekomym brakiem koncepcji szlaku. Naprawdę? Czy naprawdę trzeba wielomiesięcznych konsultacji, by postawić figurkę, która już istnieje? Czy potrzeba strategii, raportów i debat, by kontynuować coś, co zostało rozpoczęte i zaakceptowane przez mieszkańców?
W Radzyniu konsultacje stały się wygodnym alibi dla bezczynności. Mówi się o nich dużo - efektów brak.
Były też inne próby. Stowarzyszenie Radzyń Moje Miasto zdobyło nawet grant z ciastkarni drGerard na stworzenie szlaku od nowa. Młodzieżowa Rada Miasta miała się włączyć w projekt. I co? Cisza. Kolejne zapowiedzi bez pokrycia. Kolejne zmarnowane miesiące.
A przecież to naprawdę nie jest trudne.
Szlak miał łączyć najciekawsze miejsca miasta - historyczne, turystyczne, krajoznawcze, przyrodnicze. Najpierw w centrum, z czasem szerzej. Wokół niego mogły powstać wydarzenia kulturalne, gry miejskie, questy, aplikacja mobilna, materiały edukacyjne. Strona internetowa, czy zwykła zakładka na stronie Urzędu Miasta - która, swoją drogą, już powstała… i została usunięta.
Czy naprawdę to wszystko przerasta możliwości władz miasta?
Na dowód, że nie powinna przerastać - przygotowałem w dwie godziny propozycję przebiegu szlaku wraz z koncepcją figurek (z niewielką pomocą AI). To nie jest dokument strategiczny, tylko punkt wyjścia do rozmowy. Coś, co można rozwijać, poprawiać, konsultować (co jest domeną obecnego burmistrza, niech ma!) - jeśli ktoś naprawdę chce działać.
Bo sedno problemu jest proste: tu nie chodzi o brak pomysłów. Tu chodzi o brak decyzji.
Dziś na tej bezczynności tracą mieszkańcy Radzynia i turyści - szczególnie najmłodsi, dla których taki szlak mógłby być nie tylko atrakcją, ale i sposobem poznawania miasta. Traci lokalna gospodarka i kultura. Tracimy potencjał turystyczny.
Dlatego oczekuję jednego: kontynuacji tej inicjatywy.
Choć, patrząc na dotychczasowe działania burmistrza, trudno o optymizm. Jeśli coś w tej sprawie ruszy, można się obawiać, że bardziej „na przekór” niż z przekonania.
Dlatego rozważam inne rozwiązanie - społeczną zbiórkę na kolejne figurki Niedźwiadków. Skoro władza nie chce, mieszkańcy mogą zrobić to sami.
Bo Radzyń zasługuje na więcej niż niedźwiadka zamkniętego w szafie.















Komentarze obsługiwane przez CComment