Burmistrz Jakubowski od miesięcy przekonuje mieszkańców, jak ważna jest dla niego ekologia. W swoich wystąpieniach i live’ach zapowiadał ograniczenie ilości odpadów, edukację i niższe opłaty. Miały być konkretne działania, gotowe projekty i wyraźna wizja zmian w Radzyniu Podlaskim.
Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Zamiast zdecydowanych kroków w stronę eliminacji „problemu śmieci”, w mieście pojawiają się kosze wyłącznie na odpady zmieszane. Przy okazji… ciekawe co na to Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków bo kilka koszy stoi na nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków. Te działania trudno uznać za przejaw nowoczesnego podejścia do ekologii – to oczywiste zaprzeczenie.
Co więcej, Burmistrz w swoich wystąpieniach chętnie przywoływał inne miasta i gminy. Problem w tym, że nie potrafi przenieść stamtąd dobrych rozwiązań, na przekór mieszkańcom. To właśnie w Czemiernikach, Kąkolewnicy, czy Ulanie już dawno wprowadzono kosze do segregacji w przestrzeni publicznej, zanim stało się to pustym sloganem wyborczym. Czy tak trudno spojrzeć dookoła siebie? Schować do kieszeni swoje uprzedzenia wobec innych gmin i miast? Skorzystać z gotowych i sprawdzonych rozwiązań? A może to nie tylko niechęć Jakubowskiego do Radzynia, ale przede wszystkim do mieszkańców? Bo jaki związek z naszym miastem ma osoba, która tutaj tylko pracuje?
Zamiast konkretnych efektów mamy więc deklaracje i PR-owe, wyuczone przekazy. A skoro brakuje sukcesów, pozostaje chwalić się… koszami na śmieci. Tyle tylko, że trudno mówić o sukcesie, gdy są to kosze wyłącznie na odpady zmieszane.
Mieszkańcy oczekują czegoś więcej niż pustych zapowiedzi. Oczekują spełnienia obietnic, w tym wyborczych! Ekologia to nie hasła na potrzeby live’a, lecz realne działania. Tych – jak na razie – wyraźnie brakuje.
Tekst ukazała się na profilu Facebook KUBek Prawdy i został przedrukowany za zgodą autorów
Komentarze obsługiwane przez CComment