26 kwietnia 2026 r. kolejne dwie osoby „podziękowały” Burmistrzowi za współpracę i złożyły wypowiedzenie umowy… Łącznie to już ponad 20 osób, które opuściły Urząd Miasta w trakcie krótkiej kadencji Jakubowskiego.
Urzędnicy są zwalniani, odchodzą, przenoszą się do innych instytucji, znikają z urzędu w atmosferze, o której w mieście huczy coraz głośniej: presja, brak stabilności, napięcie, mobbing? To już nie są pojedyncze odejścia. To nie są przypadki. To czystki i ucieczki. Zjawisko, którego w historii Radzynia nie było!
A liczby?
Urząd Miasta - 20 osób
Przejścia na emeryturę w Urzędzie Miasta - 7 osób
Razem 27 osób w samym urzędzie w ciągu zaledwie 2 lat!
Dodatkowo jednostki podległe - 13 osób.
Ile jeszcze osób musi odejść, żeby mieszkańcy usłyszeli odpowiedź na proste pytanie:
Co się dzieje w Urzędzie Miasta?!
Czy naprawdę Radzyniacy mają znów uwierzyć w bajki Jakubowskiego, że ponad 20 osób nagle „nie spełniało oczekiwań”? Że wszyscy okazali się problemem? Czy może - co znacznie bardziej prawdopodobne - problem jest gdzie indziej? Może w gabinecie Burmistrza?
Urząd Miasta to nie kafejka zatrudniająca studentów, na chwilę, na śmieciówki. To nie miejsce, w którym można rządzić jak właściciel folwarku wymieniając ludzi „jak i kiedy się chce”, bez przyczyny i transparentności.
A jednak coraz więcej sygnałów wskazuje, że właśnie w tym kierunku to zmierza. Urząd to instytucja dla ludzi. A w dobrze zarządzanej instytucji ludzie nie uciekają, nie boją się, są pewni, czują wsparcie, widzą kierunek, razem rozwiązują problemy, rozwijają się rozwijając Miasto. A co widzą, mają, czują?
Atmosferę paraliżującego strachu.
Masowe ucieczki zamiast rozwoju.
Krzyk zamiast wyjaśnień.
Brak sukcesów.
Pasmo porażek inwestycyjnych i kadrowych.
Sprawy sądowe z byłymi pracownikami.
Czy pozostali pracownicy czują się dziś bezpiecznie? Czy przychodzą do pracy z poczuciem stabilizacji, czy raczej z pytaniem: „kto następny”? Bo jeśli urząd traci ludzi w takim tempie, to nie jest już problem kadrowy. To problem zarządzania Panie Jakubowski!
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, dlaczego ich urząd – utrzymywany z publicznych pieniędzy – stał się miejscem, z którego doświadczeni specjaliści są zwalniani, wolą odejść niż w nim zostać i czuć się kolejnym „problemem” burmistrza Jakubowskiego.
I mają prawo oczekiwać odpowiedzi, a nie kolejnych bajek okraszonych pięknym uśmiechem.
Bo jeśli dziś odchodzą urzędnicy, to jutro konsekwencje tej fatalnej polityki burmistrza Jakubowskiego poniosą wszyscy mieszkańcy. Miasta nie prowadzi się strachem i dyktaturą, a zaufaniem, doświadczeniem i przede wszystkim szacunkiem do drugiego człowieka.
Tekst ukazała się na profilu Facebook KUBek Prawdy i został przedrukowany za zgodą autorów
Komentarze obsługiwane przez CComment