Szpital w Radzyniu nie potrzebuje kolejnych politycznych przedstawień. Potrzebuje pieniędzy, odpowiedzialności i konkretnych decyzji.
Moi Drodzy, wokół sytuacji radzyńskiego szpitala pojawia się dziś wiele komentarzy, wpisów i prób budowania własnej politycznej narracji. Dlatego warto powiedzieć wprost: problem nie powstał wczoraj i nie stworzył go Starosta ani Zarząd Powiatu. Jest przede wszystkim skutkiem niewydolnego systemu ochrony zdrowia i dramatycznej sytuacji finansowej NFZ.
W całej Polsce szpitale powiatowe alarmują o rosnącym zadłużeniu, niedoszacowanych świadczeniach i braku pieniędzy. To nie jest problem jednego powiatu. To problem systemowy, za który odpowiedzialność ponosi obecna władza.
Wczoraj w Karpaczu miałem okazję rozmawiać z wiceministrem zdrowia. I powiem szczerze – nie usłyszałem odpowiedzi, które dawałyby mi przekonanie, że rząd rzeczywiście ma policzony plan ratowania szpitali powiatowych. Kolejne zapowiedzi, programy i rozwiązania bez zabezpieczenia odpowiednich środków finansowych nie uzdrowią sytuacji.
Bo można organizować konferencje, tworzyć zespoły i pisać strategie. Ale rachunków za prąd, wynagrodzenia, leki i leczenie pacjentów nie zapłaci się konferencją prasową.
Dlatego trzeba jasno powiedzieć, kto dzisiaj bierze odpowiedzialność za sytuację w Radzyniu.
Dziękuję Staroście Szczepanowi Niebrzegowskiemu i Zarządowi Powiatu, w tym Wicestaroście Ireneuszowi Mroczkowi, za konkretne decyzje i odpowiedzialność. To Powiat jako organ założycielski szpitala musi dziś podejmować trudne decyzje i szukać rozwiązań. I robi to.
Nie dajmy sobie wmówić, że rozwiązaniem problemu są kolejne polityczne gremia, rady i konferencje. Mieszkańcy nie potrzebują „ojców sukcesu”. Potrzebują działającego szpitala.
Co więcej – na posiedzeniu, podczas którego tak wiele mówiono o przyszłości placówki, zabrakło tych, którzy mają realne instrumenty wpływania na sytuację finansową ochrony zdrowia: przedstawiciela NFZ oraz przedstawiciela wojewody, czyli administracji rządowej.
To bardzo wymowne.
Łatwo jest dzisiaj recenzować Starostę, Zarząd czy dyrekcję. Trudniej zapytać tych, którzy naprawdę odpowiadają za finansowanie systemu: gdzie są pieniądze i jaki jest konkretny plan dla szpitali powiatowych?
Bo prawda jest brutalna: dzisiaj szpitale są traktowane jak pozycje w tabeli, a pacjenci jak liczby w systemie. Wycena świadczenia często nie ma wiele wspólnego z rzeczywistym kosztem jego wykonania. A później ktoś jest zdziwiony, że szpital ma problemy finansowe.
Nie zgadzam się na takie podejście.
Szpital w Radzyniu jest potrzebny. Jest dumą powiatu i jednym z ważnych elementów bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców. Dlatego będę wspierał każdą rozsądną inicjatywę, która będzie służyła jego rozwojowi, stabilności finansowej i utrzymaniu miejsc pracy.
Dziękuję dyrektorowi szpitala Marcinowi Kowalczykowi za rozsądek, odpowiedzialność i zrozumienie powagi sytuacji.
A wszystkim, którzy dzisiaj próbują przypisać sobie zasługi, mam jedną prostą propozycję: skończmy z polityką słów.
Teraz jest czas działania.
I bardzo szybko okaże się, ile warte były wszystkie deklaracje, zapewnienia i polityczne obietnice.
Na koniec przypomnę jeszcze jedno. Warto spojrzeć na inwestycje, które trafiały do samorządów i lokalnych instytucji w czasach Polskiego Ładu i rządów Zjednoczonej Prawicy. Wtedy były realne pieniądze na rozwój. Dzisiaj coraz częściej słyszymy o programach, planach i obietnicach, za którymi nie idą wystarczające środki.
Można mieć piękne hasła. Można mieć nawet dwa dna w wiadrze. Ale jeśli nie ma w nim pieniędzy, to i tak pozostaje puste.
A za pustą kasę NFZ i błędy obecnej władzy nie mogą płacić mieszkańcy Radzynia.
Szpital trzeba ratować. I będziemy o to walczyć.
Komentarze obsługiwane przez CComment