Cudze chwalicie, swoje poznajcie... (cz. 314)
W sercu Domaszewnicy (gm. Ulan-Majorat), wtopiona w codzienny pejzaż wsi, w ogrodzeniu posesji oznaczonej numerem 34, kryje się niewielka, lecz wymowna kapliczka – niemy świadek wiary i historii, sięgający roku 1886.
Wzniesiona na planie kwadratu, murowana i otynkowana na biało, ma postać smukłego słupa, który niczym strażnik czuwa nad drogą i mieszkańcami. Jej sylwetkę dzielą trzy kondygnacje, oddzielone wyraźnymi gzymsami. Dolny gzyms oraz czterospadowy dach, okryte blachą w odcieniu głębokiego brązu, dodają bryle prostoty i godności. Na samym szczycie kapliczki wznosi się prosty, metalowy krzyż – symbol ufności i oddania.
Kapliczka posiada dwa przeszklone okienka, ujęte w białe ramy, zakończone od góry łukowato. W górnym, na przestrzał z trzech stron, spoczywa krucyfiks – Chrystus ukazany na krzyżu w geście najwyższego poświęcenia. W dolnym, stoi figura Matki Bożej w śnieżnobiałej sukience i błękitnym płaszczu, który podkreśla Jej niebiański majestat i macierzyńską czułość.
Tuż nad dolną wnęką dostrzec można dwie tabliczki. Pierwsza, z rzymską cyfrą X, wskazuje dziesiątą stację drogi krzyżowej: „JEZUS Z SZAT OBNAŻONY”. To jeden z piętnastu przystanków modlitewnej drogi, którą w Domaszewnicy tworzą kapliczki i krzyże rozsiane po całej wiosce. To nimi mieszkańcy prowadzą swoje nabożeństwa pasyjne, przemierzając codzienne ścieżki w rytmie modlitwy i zadumy. Druga tabliczka nosi rok 1886 – cichy zapis czasu, który wyznacza dzień powstania tej budowli.
Kapliczka w Domaszewnicy nie jest więc jedynie kamienną formą – to miejsce utkane z modlitw pokoleń, świadectwo prostoty i głębokiej duchowości wsi. Trwa w milczeniu, wtopiona w krajobraz, a jednak bije z niej siła – tak jakby skrywała w sobie żywą pamięć o tych, którzy tu klękali, zawierzając swoje troski i nadzieje.



Komentarze obsługiwane przez CComment