Ta strona używa plików cookies.
Polityka cookies    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
Kocham Radzyń Podlaski

  Kochamy nasze miasto i jesteśmy z niego dumni!

POZNAJCIE

Tam, gdzie ogień ustąpił modlitwie

Robert Mazurek

Cudze chwalicie, swoje poznajcie... (cz. 349)

W Domaszewnicy (gm. Ulan-Majorat), przy posesji oznaczonej numerem 61, stoi murowana kapliczka. Niepozorna dla przejezdnych, dla mieszkańców jest niemym świadkiem dramatycznych wydarzeń sprzed blisko stu lat. To właśnie ona przypomina o pożarze, który w 1932 roku nawiedził wieś – i o człowieku, który postanowił utrwalić pamięć o tamtych wydarzeniach.

Fundatorem kapliczki był Franciszek Miszczak. Wystawił ją jako wotum wdzięczności za ugaszenie ognia, który zagroził Domaszewnicy. Dziś trudno odczytać szczegóły tej historii z samego obiektu – inskrypcja umieszczona na jego powierzchni stała się niemal niewidoczna. Wielokrotne białkowanie ścian, praktykowane przez lata w trosce o estetykę i świeżość tynku, zatarło litery. Pozostały jedynie ślady – ciche jak wspomnienie, które z biegiem lat traci ostrość.

Kapliczka ma formę wysokiego, masywnego słupa, który wyrasta z szerokiej podstawy w kształcie prostopadłościanu. Jej bryła składa się z trzech części, stopniowo przechodzących w coraz węższy trzon. Poszczególne segmenty oddzielone są wyraźnymi, poziomymi uskokami. Całość jest symetryczna i zwarta, sprawia wrażenie monumentalnej, choć pozbawionej dekoracyjnych detali. Prosta forma nie odbiera jej siły – przeciwnie, nadaje jej powagę i podkreśla ludowy rodowód.

W najwyższej części, od frontu, znajduje się prostokątna wnęka o łagodnie zaokrąglonym zamknięciu. Zagłębiona w bryle, stanowi centralny punkt kompozycji – miejsce, na którym zatrzymuje się wzrok przechodnia. To tu skupia się symboliczny ciężar budowli, łącząc architektoniczną prostotę z religijną funkcją.

Zwieńczeniem budowli jest krzyż łaciński, wykonany z tego samego materiału co reszta obiektu. Jego ramiona są stosunkowo krótkie i grube, o prostych, niezdobionych krawędziach. Na ich przecięciu widnieje niewielka postać Chrystusa. Szczegóły są dziś słabo widoczne – uproszczona forma i upływ czasu wygładziły rysy, pozostawiając jedynie zarys sylwetki. Krzyż wyrasta bezpośrednio z górnej części trzonu, stanowiąc naturalne przedłużenie całej konstrukcji – jakby cała kapliczka była jednym, zwartym gestem skierowanym ku niebu.

Komentarze obsługiwane przez CComment

Kategoria: